poniedziałek, 29 czerwca 2015

Epilog

Violetta

Wylatuję do Argentyny. Zostanie tutaj sprawiałoby mi tylko jeszcze większy ból. Nie pogodziłam się z Leonem. On nie chciał mi wybaczyć. Pomimo starań moich i Federico. Myślę, że nasza wspólna historia skończy tu, w Buenos Aires. Teraz muszę odciąć się od wszystkiego i wszystkich, których tu spotkałam. Utrzymywanie z kimkolwiek kontaktu będzie dla mnie zbyt bolesne. Jutro idę na pogrzeb. Moi przyjaciele: Fran, Naty, Maxi, Camila, Brodway, Marco, a nawet Ludmiła. Jak to możliwe, że wszyscy znaleźli się w jednym samochodzie. Jak to się stało, że oni wszyscy...? Nie mogę o tym myśleć. Dlatego wyjeżdżam. Myślę, że to będzie najlepsza decyzja.

Leon

Kto by się tego spodziewał? Jestem na pogrzebie swoich najlepszych przyjaciół. Nadal nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Jak mogli wszyscy umrzeć? Ludmiła była za kierownicą. Ahh, gdyby tylko przeżyła, to chyba sam osobiście bym ją zabił. Ona coś brała, że nawet nie widziała ciężarówki? Dobra. Leon. Uspokój się. Mówisz teraz o osobie nieżywej. Nawet, jeśli niezbyt ją lubiłem, nie powinienem tak mówić. Ale jest mi tak strasznie smutno. O, widzę Violę. Cały czas płacze. Słyszałem, że wyjeżdża. Może to i dobrze. Zamierzałem do niej wrócić, ale myślę, że tak będzie lepiej. Ta tragedia na pewno wpłynie na nasze dalsze życie. Nie możemy kurczowo trzymać się przeszłości. Musimy czekać na to, co nam zaserwuje przyszłość.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Zdaję sobie sprawę, że od ostatniego postu minęły już dwa lata, ale zauważyłam, że na blogu ciągle pojawiają się nowe wyświetlenia. Uważałam więc, że nie powinnam tej historii zostawić bez epilogu.

Konstancja :*