Violetta
-Oj Viola, nie przejmuj się tak. Mam pomysł. Jutro masz przyjść do Studia pięknie uśmiechnięta. Niech Leon wie, że nie przejmujesz się waszym zerwaniem.
-Myślisz, że to dobry pomysł?
-No pewnie, zasłużył sobie na to. Niech trochę pocierpi.
-Okey, może i masz rację. Nie powinnam się przejmować.
-No pewnie, a teraz wstawaj, odprowadzę cię do domu.
-Dzięki Ludmi.
-Nie ma sprawy, no chodź. Idziemy- Ludmiła odprowadziła mnie do domu. Czuję, że ona naprawdę się zmieniła. Wróciłam do domu i zamknęłam się w swoim pokoju. Nie chciałam z nikim rozmawiać, a tym bardziej wpaść na Federico. Otworzyłam swój pamiętnik. Drogi pamiętniku. Dzisiaj był koszmarny dzień. Leon znowu ze mną zerwał. I to wszystko wina
Federico
Wróciłem do domu. Muszę przeprosić Violę, ale nie wiem jak. Kurczę, Fede myśl!. Mam pomysł, idę do Leona. Na szczęście nie mieszka daleko. Po dwóch minutach byłem już pod jego domem. Zapukałem do drzwi.
-Czego chcesz?
-Wytłumaczyć.
-Nie chcę twojego tłumaczenia, idź stąd!
-Leon, daj mi wytłumaczyć!
-Posłuchaj, mam gdzieś twoje tłumaczenie!
-Leon!
-No co? Idź stąd! Nie dość, że zabrałeś mi dziewczynę, to jeszcze masz czelność tu przychodzić?
-Leon, proszę nie denerwuj mnie. Wiesz, że nie zapanuję nad sobą.
-Ta, jasne. Idź stąd! Wynoś się do Violi.
-Leon przestań! To się może źle skończyć. To nie jej wina... Te zdjęcia...
-No to czyja?! Fede ja nie chcę z tobą rozmawiać.
-To moja wina. Ale, ale ja nie wiedziałem... Ja myślałem, że...
-Źle myślałeś! Wynoś się stąd!
-Leon, daj mi skończyć!
-Nie dam ci skończyć! Między mną a Violą już nic nie ma. To zamknięty rozdział...
-Leon nie mów tak! Przecież ty ją kochasz!
-Wydaje ci się.
-Ale Leon, ona nie miała nic wspólnego z tymi zdjęciami!
-A skąd taka pewność? Wiesz co? Obydwoje jesteście siebie warci. Obydwoje zakłamani.
-Leon, nie przeginaj!
-Bo co mi zrobisz?
-Leon proszę uspokój się. Przecież wiesz do czego jestem zdolny.
-Co, znowu będziesz chciał mnie udusić?
-Leon błagam cię. Ja stracę kontrolę nad sobą.
-Nie boję się ciebie, jesteś głupi, tak jak twoja dziewczyna- nagle urwał mi się film. Kiedy się ocknąłem cały płonąłem. Było mi tak strasznie gorąco. Nigdy wcześniej tak się nie zdarzało. Moje ręce były całe we krwi. Strasznie bolała mnie głowa. Co się stało? Auu! Przykucnąłem na ziemi. Moja głowa! Mam jakieś przebłyski. Co ja narobiłem? Mam nadzieję, że nic strasznego nie zrobiłem Leonowi. Podniosłem się i zobaczyłem połamany płot. Przed sobą ujrzałem wyłamane drzwi od domu Leona. W przedpokoju leżał Leon w kałuży krwi. Był cały podrapany. Nie wyczuwałem jego serca. O matko, co ja narobiłem? Rozpłakałem się. Nie, nie to nie może być prawda! Czy mogłem się posunąć aż do takich czynów? Wszędzie jest krew. Leon leżał cały powykrzywiany. Oczy miał otwarte. Martwe wpatrywały się w ścianę. Na niej napisane było krwią "Nigdy więcej"...
----------------------------------------------------------------------------------
Ohoho, ale mi wyszedł rozdzdział =] sweet.
Konstancja :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz