środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział XXVII

Violetta

-Leon... Ja...
-Masz rację Violu. Nie powinniśmy być razem. Zachowałem się wtedy okropnie, ale ty nie potrafisz docenić, że ja naprawdę tego żałuję i staram się wszystko naprawić. Wiesz jak mnie tym ranisz?

Leon

Zobaczyłem łzy w oczach Violi. Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, co powiedziałem.
-Matko, Violeta przepraszam. Ja nie chciałem...
-Sam widzisz... Nie powinniśmy być razem, chociażby po to, aby nie ranić siebie nawzajem. Postaw mnie- zrobiłem co kazała. Zawróciliśmy do domu. Co ja narobiłem? Wszystko popsułem. Ja... Ja naprawdę ją straciłem. No cóż, reszta będzie musiała sobie poradzić bez nas.

Camila

-Fran! Fran, gdzie jesteś? Brodway, a co, jeśli jej nie znajdziemy?
-Cami, napewno ją znajdziemy- powiedział chłopak i pocałował mnie w czoło. Całe szczęście, że Brodway jest ze mną. Podtrzymuje mnie na duchu. Nagle usłyszałam cichy szmer szmer. Szybko przytuliłam się do Brodwaya. Przestraszyłam się, ale niepotrzebnie. Zza krzaków wyszła Franceska.
-Fran, to ty! Nic ci nie jest?- byłam taka szczęśliwa.
-Wszystko w porządku, po prostu zgubiłam się.

Franceska

Nie miałam ochoty im mówić, co tak naprawdę się stało. Po co? Najważniejsze, że cały ten koszmar się już skończył. Camila wysłała smsa do Napo, żeby odwołali moje zaginięcie. Razem poszliśmy pod Studio. Tam czekali już wszyscy, oprócz Leona i Violi. Trudno. Przyjacielie przywitali się ze mną i rozeszli się do domów.

Violetta

-Viola, jesteś?- krzyknęli od progu Fede i Thomas.
-Tak, w pokoju- odkrzyknęłam. Chłopaki weszli do mojego pokoju.
-Viola słuchaj, pomyślałem, że może już czas powiedzieć Thomasowi?- pokiwałam głową. Thomas powinien o tym wiedzieć.
-Ale o czym powiedzieć?- Thomas nie wiedział o co chodzi.
-Zobacz- Fede zdjął okulary. Jego oczy miały krwisty odcień. Kły wydłużyły mu się. Thomas był zszokowany. Wyglądał na przerażonego. Po chwili jednak szeroko się uśmiechnął. Poklepał Fede po ramieniu.
-No, no, śliczny jesteś- wybuchnęliśmy śmiechem. Chwilę potem popsikałam Thomasa perfumami i wyjaśniłam mu, po co to zrobiłam. Jak ja się cieszę, że mam przy sobie takich wspaniałych chłopaków. A skoro mowa o chłopakach, muszę pogadać z Leonem. Ja go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Musimy sobie wszsytko wyjaśnić. Zapukałam do drzwi jego domu, otworzyła mi jego mama.
-Dzień dobry, jest Leon?
-Tak, wejdź. Jest w swoim pokoju- poszłam na górę, do Leona. Zapukałam.
-Leon, moge wejść?- cisza- Leon, musimy pogadać- dalej cisza. Otworzyłam drzwi i weszłam do jego pokoju. Widok, który teraz ujrzałam, pozostanie w mojej pamięci do końca życia. Leon...
------------------------------------------------------------------
To na dzisiaj wszystko. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.

Konstancja :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz