czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział XXVIII

Violetta

Leon leżał nieprzytomny na swoim łóżku. W ręku trzymał moje zdjęcie. To on mi je zrobił. Parę miesięcy temu. Pamiętam ten moment, jakby to było wczoraj. Nasza trzecia randka...
-Violu, pójdziemy na lody?
-No pewnie.
-Posłuchaj, jesteśmy razem już tydzień,  a ja nie mam jeszcze żadnego twojego zdjęcia. Czy pozwolisz, abym mógł ci je zrobić?
-Okey, tylko czekaj, muszę poprawić włosy. Dobrze, możesz je zrobić...
Przyznam, że to zdjęcie naprawdę ładnie wyszło. Byliśmy wtedy tacy szczęśliwi, a teraz... Teraz... Chwila, Leon! O matko! Co ja wyprawiam?! Wspominam stare czasy, a nie myśle o tym, że mogę go już nie zobaczyć. On się otruł! Obok niego leży mnóstwo jakichś tabletek! Dzwonię na pogotowie. Po chwili pobiegłam również po jego mamę. Jak Leon mógł zrobić coś takiego? Mam nadzieję, że nie jest za późno, aby go uratować.

Leon

Obudziłem się w szpitalu. Obok mnie siedziała zapłakana Viola. Gdy zobaczyła, że się obudziłem, uśmiechnęła się.
-Leon, ty żyjesz!- Viola mocno mnie przytuliła. Po chwili jednak odsunęła się ode mnie i mnie spoliczkowała.
-A to za co?
-Mogłeś się przecież zabić!
-Mniej więcej właśnie o to chodziło- mruknąłem- wiesz przecież, że nie mogę żyć bez ciebie. A po za tym wiedziałem, że jeśli mi się coś stanie, od razu mi wybaczysz- powiedziałem i niewinnie się uśmiechnąłem. Viola szykowała się, by jeszcze raz mi przyłożyć, lecz w porę ją powstrzymałem namiętnym pocałunkiem.
-A skąd taki pomysł, że ja ci wybaczę?- powiedziała Viola, po czym uniosła jedną brew do góry. Po chwili obydwoje się roześmialiśmy.

Violetta

-No Leon, a teraz wyskakuj z łóżka.
-Ale dlaczego?
-Przecież nie będziesz tu leżał wieczność! Po za tym, jutro idziemy do szkoły. No już, ruszaj się!- Leon niechętnie podniósł się. Wyszliśmy ze szpitala i Leon odprowadził mnie do domu. Na mnie czekała tam miła niespodzianka. Mojego taty nie było w domu, ponieważ wyszedł na randkę z Jade. Olga i Ramallo poszli na wielkie zakupy. A Fede i Thomas...
----------------------------------------------------------------
Na dzisiaj to tyle. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.

Konstancja :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz