Violetta
-A tak wogóle to dlaczego się przeprowadzasz?
-To trochę osobista sprawa, ale dobrze, powiem ci. Chodzi o to, że nie mogłem już wytrzymać z... moją znajomą, Ludmiłą. Ciągle pakowała mnie w kłopoty. Ona jest strasznie denerwująca. A ty czemu się przeprowadzasz?
-Och, szkoda gadać.
-Mi możesz powiedzieć- Leon zrobił minę zbitego psa, jest taki uroczy.
-No dobrze. W Madrycie mieszkałam obok takiego jednego chłopaka. Ma na imię Thomas. Bardzo go lubiłam, ale pewnego dnia coś się zmieniło. Zaczął mi strasznie dokuczać. Nie wytrzymałam.
-To przykre, ale wiem jak ci poprawić humor. Czy po przylocie do Buenos Aires dałabyś się zaprosić na spacer? Pokazałbym ci okolicę.
-Czekaj, czekaj, jak to? To ty byłeś już wcześniej w Buenos Aires?
-Ojej, zapomniałem ci powiedzieć. Parę lat temu tu mieszkałem.
-Serio? Ale wracając tak do tematu spaceru. Mój tata na pewno by mi nie pozwolił.
-Twój tata jest aż tak zły?
-Nie, ale ciągle trzyma mnie pod kloszem. Ja nie chcę tak żyć.- z mojego oka poleciała łza.
-Violuś nie płacz, razem z tobą zapytam się twojego taty, na pewno ci pozwoli.
-Na prawdę to dla mnie zrobisz?
-No pewnie.
-Och, szkoda gadać.
-Mi możesz powiedzieć- Leon zrobił minę zbitego psa, jest taki uroczy.
-No dobrze. W Madrycie mieszkałam obok takiego jednego chłopaka. Ma na imię Thomas. Bardzo go lubiłam, ale pewnego dnia coś się zmieniło. Zaczął mi strasznie dokuczać. Nie wytrzymałam.
-To przykre, ale wiem jak ci poprawić humor. Czy po przylocie do Buenos Aires dałabyś się zaprosić na spacer? Pokazałbym ci okolicę.
-Czekaj, czekaj, jak to? To ty byłeś już wcześniej w Buenos Aires?
-Ojej, zapomniałem ci powiedzieć. Parę lat temu tu mieszkałem.
-Serio? Ale wracając tak do tematu spaceru. Mój tata na pewno by mi nie pozwolił.
-Twój tata jest aż tak zły?
-Nie, ale ciągle trzyma mnie pod kloszem. Ja nie chcę tak żyć.- z mojego oka poleciała łza.
-Violuś nie płacz, razem z tobą zapytam się twojego taty, na pewno ci pozwoli.
-Na prawdę to dla mnie zrobisz?
-No pewnie.
Leon
Chyba naprawdę się zakochałem. Mam nadzieję, że ją jeszcze kiedyś spotkam.
- A na jakiej ulicy będziesz mieszkała?
- Na ulicy Roosvelta, a ty?
- Ja tak samo! Będziemy sąsiadami.
- Naprawdę? Teraz chyba wierzę w to przeznaczenie.
Za kilka minut lądujemy, prosimy o zapięcie pasów!
-O nie, nie, nie. Dlaczego samolot się tak trzęsie? Zginiemy tu zaraz! Ja nie chcę umierać!
-Violetta nie panikuj. Przy mnie jesteś bezpieczna.
-Dziękuję.
No i wylądowaliśmy. Idę z Violettą zapytać się jej taty czy mogłaby się ze mną przejść na spacer.
German
Co Viola robi z tym chłopakiem? Dlaczego podchodzą do mnie?
-Tato muszę ci kogoś przedstawić
-Dzień dobry Jestem Leon. Leon Verdas.
-Dzień dobry jestem German. Chwila, czekaj, Verdas? Syn Jorge'a Verdas.
-Tak, to ja.
-Co za zbieg okoliczności. W Madrycie prowadziłem z twoim tatą interesy.
-Tato a ja mam małe pytanie. Czy jak się już rozpakuję, będę mogła z Leonem pójść na spacer?
-Jego tata to dobry człowiek, więc mam nadzieję, że Leon także nim jest.
-Więc zgodzisz się?
-Tak, ale pod jednym warunkiem. Leon musi cię mieć cały czas na oku.
-Och, dziękuję ci tato.
-Violetto to powiedz mi jeszcze raz swój adres to wpadnę po ciebie.
-Roosvelta 24.
-Okey, dzięki, wpadnę po ciebie o 16.
-Okey, dzięki, wpadnę po ciebie o 16.
-Dobrze będę czekać.
-------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że nie jest za krótki
piszcie w komentarzach co sądzicie o tym rozdziale
Piszcie również pomysły na następne rozdziały
Konstancja :*
Extraaa! :]
OdpowiedzUsuń