wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział XVIII

Violetta

-Jest jeden sposób. Powinnaś używać truskawkowych perfum.
-I to niby w czym ma pomóc?
-Dzięki temu nie będę czuł twojej krwi i będę mógł zapanować nad swoim pragnieniem. Posłuchaj, jeśli zaczniesz ich używać, nie będziesz mogła przestać. Gdy mój instynkt wyczuje, że te perfumy były tylko po to, aby uśpić moje pragnienie, przykro mi, ale nie zapanuję nad sobą i...- nie dokończył. Wiedziałam co chce powiedzieć. Teraz tylko pozostaje mi wybór. Dopóki Federico mieszka w Buenos Aires mam używać truskawkowych perfum, czy nadal trzymać się od niego z daleka, bo jego pragnienie jest zbyt duże, żeby się powstrzymać, a zapach mojej krwi może tylko zatuszować zapach truskawek. Szkoda mi go. Jest taki samotny. Muszę mu jakoś pomóc. Jestem gotowa, aby zacząć używać tych perfum. Chociaż nienawidzę truskawek. Ale wytrzymam. Chcę, żeby Fede miał przyjaciółkę. A skoro to jedyny sposób...
-Federico, zacznę używać tych perfum. Nie chcę żebyś czuł się u mnie w domu nieswojo. Po za tym już nie musisz chodzić po domu w tych ciemnych okularach. A tak w ogóle, to dlatego nigdy nie przychodziłeś na posiłki?
-Tak, ja nie jem niczego po za krwią.
-Rozumiem. Dzięki, że mi zaufałeś.
-No to może ja już pójdę. Pewnie Leon chce do ciebie wpaść. Spotkamy się później tak?
-Okey, to pa.

Leon

No, w końcu Federico raczył opuścić salę Violi. Ciekawe o czym tak długo rozmawiali? Podszedłem do jednego z lekarzy.
-Panie doktorze, kiedy Violetta Castillo będzie mogła wyjść?
-Nawet teraz. Wszystko jest z nią dobrze.
-Dziękuję bardzo- poszedłem do Violi.
-Hej Violu wszystko dobrze?
-Cześć Leon. Tak, w najlepszym- Violka się uśmiechnęła- wiesz kiedy mogę stąd wyjść?
-Nawet teraz. Chodź, pomogę ci wstać- wyszliśmy ze szpitala, a razem z nami reszta klasy. Wszyscy byli zadowoleni, że z Violą wszystko dobrze. Z powodu tego wypadku reszta lekcji w Studio została odwołana. Odprowadziłem Violę do domu. Pożegnałem się z nią i poszedłem do domu.

Violetta

Jestem już w domu, w swoim pokoju, z truskawkowymi perfumami w ręku. Jeśli zacznę się nimi psikać, Federico nie będzie miał ochoty na moją krew. Ale jeśli będę przez jakiś czas się nimi psikać, a potem przestanę, pragnienie Fede się wyostrzy i... Już nie będzie po mnie co zbierać. Nie wiem czy dobrze robię, to jest jak bilet w jedną stronę, ale Fede mnie potrzebuje, a inaczej nie będę mogła się do niego zbliżyć. A co mi tam! Popsikałam się tymi perfumami. Federico z niesamowitą szybkością wpadł d mojego pokoju i usiadł na parapecie. Nie wyglądał tak jak wcześniej.. Ponuro. Teraz ubrany był w jaskrawożółte spodnie białą koszulkę i niebieską marynarkę. Nie miał już okularów. Jego czerwone oczy świeciły się jak iskierki. Dodatkowo na jego twarzy gościł piękny uśmiech.
-Widzę, że chcesz zaryzykować?
-Tak. Nie pożałuję tego wyboru- jeszcze chwilę porozmawialiśmy. Potem Fede poszedł do swojego pokoju, a ja położyłam się spać. Następnego dnia jak zwykle przyszedł po mnie Leon.
-Cześć Violu- powiedział i chciał mnie pocałować, ale natychmiast się cofnął. Zaczął przeraźliwie kaszleć. Z oczu leciały mu łzy- Leon co ci jest?- byłam przerażona.
-Bo... Bo... Ja...
-------------------------------------------------------------
To na dzisiaj wszystko. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Jak myślicie, co się stało Leonowi?

Konstancja :*

1 komentarz: