poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział V

Violetta

Nie rozumiem, jak tata mógł mi zakazać spotykać się z Leonem. Chociaż w sumie... My nawet nie byliśmy parą. Nie! Ja tak nie mogę. Tata nie zabroni mi się z nim widywać. Przecież to mój jedyny przyjaciel. Zadzwonię do niego.
-Leon?
-Tak Violu? Coś się stało?
-Nie, po prostu nie przychodź dzisiaj po mnie.
-Dlaczego?- w jego głosie wyraźnie było słychać smutek.
-Posłuchaj. Twój tata już nie chce współpracować z moim. Mój tata się zdenerwował i powiedział, że nie mogę spotykać się z synem takiego kretyna. Ale nie martw się, nie posłucham się go. Spotkajmy się może o 16 w parku, na ławce, przy tym dużym drzewie okey?
-Okey.
-To do zobaczenia.
-Cześć.

Ludmiła

Thomas jest super chłopakiem. Może mi się przydać, a poza tym strasznie mi się podoba. Jest naprawdę słodki.
-Ludmiła, halo! Ludmiła!
-Oj sorki zamyśliłam się, mówiłeś coś?
-Pytałem się czy po przylocie do Buenos Aires poszłabyś ze mną na lody? W sumie mam pewną sprawę dotyczącą koleżanki, ale to może poczekać.
-No pewnie, że pójdę- o jak to miło, że mnie zaprosił.

Violetta

Jest 15, a ja jeszcze jestem nie gotowa. W co się ubrać... Założę tą niebieską sukienkę i złote buty. Włosy chyba zostawię rozpuszczone. Okey jestem gotowa. Ojej za 10 minut muszę być w parku. No to lecę.
-Violetta, gdzie ty idziesz?
-Idę do parku. No co? Już nie mogę nawet wyjść z domu?
-No dobrze, niech ci będzie. Mam nadzieję, że nie idziesz się spotkać z tym chłopakiem.
-Nie- rzuciłam szybko i wyszłam. Powoli zbliżałam się do wyznaczonego na spotkanie miejsca. Leon już tam czekał z białą różą w ręce.
-Dziękuję. Naprawdę nie musiałeś.
-Piękny kwiat dla pięknej dziewczyny- zarumieniłam się.
-A do tego do twarzy ci z rumieńcem.
-Nie praw mi już komplementów, bo będę wyglądała jak pomidor- zaśmialiśmy się oboje.
-To może usiądźmy musimy poważnie porozmawiać
-O co chodzi?- usiadłam na ławce.

Leon

-Posłuchaj, znamy się od niedawna ale..- nie miałem pojęcia jak to powiedzieć
-Ale co?- wyraz twarzy Violetty zmienił się natychmiastowo.
-Nie umiem wyjaśnić co do ciebie czuję, ale może to tak- pocałowałem ją. Marzyłem o tym odkąd tylko ją poznałem. Kiedy się od siebie oderwaliśmy spojrzałem jej w oczy. Zobaczyłem w nich malutkie iskierki.
-Posłuchaj Violetto kocham cię.
-Ja ciebie też- Violetta się do mnie przytuliła.

Violetta

Siedzieliśmy na ławce przytuleni do siebie. Czułam się wspaniale. Miałam ochotę się od niego nie odrywać. Niestety musiałam.
-Violu posłuchaj mam do ciebie bardzo ważne pytanie- Sięgnął do kieszeni spodni i wyjął z niej małe pudełeczko. W środku był złoty naszyjnik w kształcie serca.
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Leon oczywiście!- chłopak wstał i zawiesił mi na szyi wisiorek. Był przepiękny. Siedzieliśmy jeszcze przez parę minut w ciszy. Po chwili jednak wstałam.
-Leon jest już późno ja muszę iść do domu.
-Poczekaj Violetta odprowadzę cię. Ale po kryjomu, żeby twój tata nas nie zauważył. Kiedy tak szliśmy Leon zaczął opowiadać o Studio 21.
-Wiesz co Violu? Zapomniałem ci powiedzieć, że za dwa tygodnie w Studio są egzaminy wstępne.
-Leon, ja nie wiem czy to dobry pomysł, abym się tam zapisywała. Tata będzie wściekły.
-To mu o tym na razie nie mów. Jak da ci trochę swobody, to mu o tym powiesz.
-Wiesz, to całkiem dobry pomysł. Tak zrobię. Zaprowadzisz mnie jutro do Studia?
-Pewnie, to jutro o 11 w pobliżu twojego domu?
-Okey. To cześć.
-Pa.
Drogi pamiętniku, Leon jest moim chłopakiem. Bardzo się cieszę, ponieważ jeszcze nigdy nie poznałam takiego wspaniałego chłopaka. Jednak czuję się trochę dziwnie okłamując tatę. Mam nadzieję, że będę mogła mu o tym szybko powiedzieć.
--------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Jak tak to możecie zawsze zostawić jakiś komentarz ;P

Konstancja :*






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz