Naty
Dzisiaj mamy z dziewczynami wprowadzić w życie operacje "Zdobyć facetów". No nie wiem, czy to dobry pomysł. Może lepiej, jak jesteśmy z Maxim tylko przyjaciółmi? Jestem już w Studio. Widzę Violettę z Leonem. Ta to ma szczęście. Znalazła miłość swojego życia. Przecież Leon jej nie zostawi. A ja? Zakochałam się w swoim przyjacielu. Jetsem idiotką. Szłam tak i rozmyślałam o swoim nieszczęściu. Gdy nagle potknęłam się o własną nogę. Wpadłam Maxiemu w ramiona. Patrzyliśmy sobie w oczy.
-Ja... Ja... Przepraszam, to... Było niechcący. Podniosłam się i szybko odeszłam.
Camila
wiedziałam jak Naty złapał Maxi. o koleżanko! Maxi już niedługo będzie twój. Niegdzie nie mogę znaleźć Brodwaya. O, jest.
-Hej Brodway, możemy pogadać?
-No spoko- podeszliśmy do szafek. Zaczęliśmy rozmawiać o piosence na jutrzejsze zajęcia z Angie. Wyciągnęłam książki z szafki. Zapatrzyłam się w oczy Brodwaya. Zamknęłam szafkę i przytrzasnęłam sobie palce. Zajęczałam z bólu.
-Cami, co ci jest?
-Ała, boli. Przytszasnęłam sobie palce- Brodway zawiózł mnie do lekarza. No super mam dwa złamane palce. Brodway odwiózł mnie z powrotem do Studia. Zaraz podbiegły do mnie dziewczyny.
-Nic mi nie jest- uspokajałam je- to tak jakby cześć planu. Bo Brodway zwrócił na mnie uwagę.
Franceska
Naty i Cami mają łatwiej. One przyjaźnią się ze swoimi wymarzonymi chłopakami. A ja ledwo znam Marco. Rozmyślałam o tym, jak zwrócić na siebie jego uwagę. Nawet nie zauważyłam prze sobą Marco. Wpadłam na niego, przewróciłam się.
-Nic ci nie jest?
-Nie. Przepraszam, że na ciebie wpadłam. Zamyśliłam się.
-Nic nie szkodzi- złapał mnie za rękę i pomógł wstać. Podziękowałam mu i odeszłam.
Violetta
No, dziewczyny dają radę. Wszystkie zwróciły już na siebie uwagę. Obok mnie stał Leon i opowiadał mi o jakiejś durnej hiszpańskiej telenoweli. Wcale go nie słuchałam. Rozmyślałam o swoim śnie.
-Leon słuchaj. Coś dziwnego mi się wczoraj przyśniło.
-A co? Słucham- opowiedziałm mu cały sen. On zaczął się śmiać- no Violu, ja nie jetem pewien, czy powinienem się umawiać z dziewczyną z wyrokiem- oboje zaśmialiśmy się. Nagle zauważyłam Thomasa. Przypomniało mi się, że jutro mamy śpiewać nasze piosenki. A ja i Thomas jeszcze nieczego nie ćwiczyliśmy.
-Leon, ja idę do Thomasa.
-Mam być zazdrosny?
-Raczej nie chyba, że znów coś głupiego przyjdzie mu do głowy.
-Dobrze Violu, tylko nie denerwuj się, bo wiesz jak to może się skończyć- pocałowałam Leona i podeszłam do Thomasa.
-Thomas, jutro mamy śpiewać piosenkę na zajęcoach z Angie, a przecież jeszcze nic nie mamy.
-Napisałem już piosenkę, przećwiczymy ją i będzie okey- poszliśmy do sali Beto. Zaczęliśmy śpiewać Tienes Todo. Przyznam, ze to bardzo ładna piosenka. Fajnie nam się razem śpiewało. Gdy skończyliśmy Thomas podszedł do mnie bliżej.
-Violu posłuchaj, nie powinnaś spotykać się z Leonem.
-Co? Dlaczego?
-Leon to zły człowiek. Wyrządzi ci wiele złego- jak on może tak mówić o Leonie?!
-Jak ty możesz?! Leon nie jest zły! Jest najlepszym, co mnie mogło spotkać w życiu! Za to ty jesteś okropny!- no i stało się. Leon mówił żeby się nie denerwować, a ja teraz kipię złością. O nie. Zaczyna mi brakować powietrza. Ja się duszę. Do klasy szybko wpadł Leon. Do ust włożył mi tabletkę na uspokojenie. Przytulił mnie.
-No już Violu, nie denerwój się- uspokoiłam się. Całe szczęście, że Leon był w pobliżu.
-Thomas ty idioto! Chcesz, aby ona się udusiła?! Nie można jej denerwować! Chodź Violu, idziemy stąd.
Thomas
Katastrofa! Co ja narobiłem? Viola mi nie wybaczy. Ona ma rację. Leon nie jest zły. Ludmiła opowiedziała mi same kłamstwa. Co za wredna żmija! A ja jej uwieżyłem. No cóż, bardzo tego żałuję. A co do Violetty, może czas, bym powiedział jej prawdę.
-----------------------------------------------------------------------
To na dzisiaj tyle. Jak myślicie, co Thomas chce powiedzieć Violetcie?
Konstancja :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz