niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział IV

Violetta


Do mojego pokoju wszedł tata. Był trochę zdenerwowany.
-Violetto, nie chcę, żebyś spotykała się z tym chłopakiem, Leonem.
-Ale tato dlaczego?- do moich oczu napłynęły łzy.
-Właśnie rozmawiałem z jego ojcem. To skończony kretyn. Powiedział, że w Buenos Aires nie mam co liczyć na jego współpracę, ponieważ w nowym miejscu chce zmienić całe swoje życie. Między innymi swojego wspólnika. Ehh, dzisiaj trudno o dobrego biznesmena. A ty Violetto masz zakaz spotykania się z tym chłopakiem!- Mój tata wyszedł z pokoju, a ja wybuchnęłam płaczem. Naprawdę polubiłam tego chłopaka.
A tak wogóle, ciekawe co robi Thomas.

Thomas

No to teraz mam. Dokuczałem jej, więc się wyprowadziła. Teraz mam spokój. Ale dlaczego wciąż nie mogę przestać o niej myśleć. Poszedłem do swojego pokoju. Spakowałem Wszystkie swoje rzeczy. Zadzwoniłem do rodziców. Kilkanaście minut później byłem już w drodze na lotnisko. Nie miałem pojęcia co robię. Coś ciągnęło mnie do Buenos Aires, do Violetty. Nie mogę jej przecież stracić. Nie teraz kiedy najbardziej jej potrzebuję. Po tym wszystkim o czym się dowiedziałem. Szkoda gadać. No dobra zaraz mam samolot.

Ludmiła

Głupiutki Leon. Myślał, że jeśli się wyprowadzi, to uda mu się uciec przede mną. Nie ma mowy. Zaraz mam samolot do Buenos Aires. Okey, już jestem w samolocie. Usiadłam obok jakiegoś chłopaka. Ma piękne oczy i pogodny uśmiech. Aż masz ochotę się cieszyć. Chyba zaraz zwymiotuję.

Thomas

Ta dziewczyna jest naprawdę śliczna, a wzrok jakim na mnie patrzy jet taki słodki. Chyba do niej zagadam.
-Jestem Thomas.
-A ja Ludmiła.
-Jakie piękne imię. Co cię sprowadza do Buenos Aires?
-Mam zamiar zniszczyć komuś życie- odpowiedziała przeglądając jakieś czasopismo.- A poza tym przeprowadzam się tu, ponieważ Madryt jest za mały by pomieścić w nim mój talent.
-A kto jest tym szczęściarzem?
-Jakim szczęściarzem?
-No tym, któremu masz zamiar uprzykszyć życie.
-Ma na imię Leon. Jest totalnie wkurzający. Wyrządził mi taką krzywdę, więc muszę się na nim zemścić.
-Wiesz co Ludmiła? Pomogę ci. Zauważyłem, że jesteś ciekawą osobą, a poza tym nie będę miał co robić w Buenos Aires.
-To świetnie. Przyda się każda para rąk- Ludmiła zaśmiała się.
-A tak wogóle co ci ten Leon zrobił?
-Długo by gadać, ale nasza podróż potrwa około 10 godzin, więc dobrze, opowiem ci. Leon był moim najlepszym przyjacielem, zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim. Któregoś dnia poszliśmy razem do klubu. Poznałam tam całkiem fajnego chłopaka. Leon odegrał scenę zazdrości. Nie mam pojęcia czemu, przecież nawet nie byliśmy razem. Ja się na niego wydarłam przy wszystkich. Powiedział, że go popamiętam. Miał rację.- Ludmiła rozpłakała się.
-Ludmiła nie płacz. Już ja załatwię tego drania.
-Dziękuję Thomas.
-Ależ proszę.
-------------------------------------------------------------------------------
Jak na razię to tyle. Następny rozdział będzie może jutro, ale nie jestem pewna. 

Konstancja :*




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz