piątek, 19 lipca 2013

Rozdział XVI

Angie

-Poznajcie Jade- do domu weszła szczupła brunetka- spotykamy się- zakrztusiłam się przeżuwanym właśnie kawałkiem wątróbki. Violetta wytrzeszczyła oczy.
-Co? Jak mogłeś tato? I nic mi nie powiedziałeś?
-Violetto nie podnoś głosu! Jestem dorosły i mogę robić co mi się podoba!- Violetta poszła do swojego pokoju.
-To ja też może już pójdę- nie chciałam im przeszkadzać.

Violetta

Dlaczego tata nic mi nie powiedział. Nie rozumiem go. Ale trudno. Nie będę się przejmować takimi głupotami. Mam na głowie co innego, a mianowicie Federico. Ciągle mnie męczy ten mój ostatni sen. Leon tłukł Fede z całej siły, lecz Federico nie miał nawet zadrapania. Fede uderzył Leona raz. I tym jednym ciosem go zabił. Nie wiem. Może moja podświadomość wymyśla dziwne sny, ale jednak wydaje mi się, ze ten miał mi coś przekazać. Nie wiem jeszcze co, ale na pewno się tego dowiem. Jest już 22, a mi wcale nie chce się spać. Napisałam do Leona "Śpisz?", a on mi odpisał "Już nie". Wykorzystałam to. Pisałam z nim dosyć długo. zanim się obejrzałam była 3 w nocy. Chciałam położyć się spać, gdy nagle usłyszałam szelest dobiegający z mojego ogrodu. Ciekawe co to może być? Założyłam szlafrok. Zeszłam na dół, wyszłam przed dom. Pusto. Znowu usłyszałam szelest. Poszłam za dom. Nie wierzę w to co zobaczyłam. Ujrzałam Federico. Stał do mnie tyłem. Usłyszał mnie, więc momentalnie się odwrócił. To co teraz zobaczyłam wstrząsnęło mną dogłębnie. Federico miał usta ubrudzone krwią, a oczy świeciły mu się jak ogień. W ręce trzymał martwego królika. Tak strasznie się przestraszyłam. Zaczęłam krzyczeć. Chwilę potem przyszedł do mnie tata, Ramallo i Olga. Wszyscy troje byli bardzo zmartwieni. A Federico już nie było. Nic nie mówiąc wróciłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Nie wiedziałam co się stało. Może mi się przywidziało? Nie, na pewno to nie było przywidzenie. To wydarzyło się naprawdę. Ale Fede... Co on tam robił? Cały umazany krwią. Może pójdę do niego. Czegoś się dowiem. Zapukałam do pokoju Federico. Nic. Zapukałam jeszcze raz. W końcu usłyszałam ciche "proszę". Weszłam do jego pokoju. Jak zwykle, ciemno. Federico siedział w piżamie. Oczy były zasłonięte ciemnymi okularami.
-Czego chcesz?
-Dowiedzieć się, co robiłeś w ogrodzie.
-Ale mnie tam nie było!
-To niby co ja widziałam? Byłeś tam, cały umazany krwią- Fede się zaśmiał.
-Nic mi nie udowodnisz!- krzyknął i wypchnął mnie ze swojego pokoju. To było naprawdę dziwne. No ale cóż. Idę spać.
--------------------------------------------------------------------------
To na dzisiaj tyle. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.

Konstancja :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz