Violetta
Zamknęłam oczy i skoczyłam. Miałam dość tego życia. Bez Leona w ogóle nie miało sensu. Nie umiem pływać, więc nie trudno było zacząć się topić. Do moich płuc powoli zaczynała dostawać się woda. Nagle zrobiło się ciemno... Obudziłam się w czyimś domu. Nie mam pojęcia co tu robię. Obok mnie siedział Leon. Trzymał mnie za rękę. Nie rozumiałam o co tu chodzi.
-Violetta, obudziłaś się?
-C-co ja tu robię?- miałam mętlik w głowie.
-Nie pamiętasz? Wpadłaś do rzeki. Gdy zobaczyłem cię unoszącą się na wodzie, okropnie się przestraszyłem. Wskoczyłem do wody i wyłowiłem cię. Nie wiem co bym sobie zrobił, gdyby coś ci się stało.
-Ale Leon, zerwałeś ze mną.
-Tak, ale to był błąd. Ja cię kocham.
-Ja ciebie też, dlatego jak zerwałeś ze mną, chciałam się zabić.
-Co?! Violetta, oszalałaś?! Dla takiego idioty jak ja chciałaś się zabić?!
-Gdybym nie chciała, nie przyznałbyś się do tego, że jesteś idiotą- oboje się zaśmialiśmy. W tej chwili zauważyłam, że nie mam na sobie swoich ubrań.
-Leon? A gdzie są moje rzeczy?
-Suszą się. Byłaś cała mokra, więc cię przebrałem-wytrzeszczyłam oczy- a tak po za tym, do twarzy ci w mojej koszuli- znowu się zaśmialiśmy. Leon przytulił mnie. Brakowało mi tego.
-Wybaczysz mi?
-Violu, nie mam czego ci wybaczać. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Posłuchaj zawiozę cię do domu. Pożyczę samochód od taty. Twój tata napewno się martwi. Twoje ubrania są mokre, więc zostań w mojej koszuli.
-Jak ja będę wyglądać?
-Dla mnie zawsze wyglądasz pięknie- chciałam wstać, ale nie miałam siły. Cała zdrętwiałam. Podniosłam się, ale od razu upadłam na kanapę. Leon wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Zawiózł mnie do domu. Pomógł wyjść z samochodu. Wziął na ręce, otworzył drzwi i zaniósł mnie do mojego pokoju. Całej tej sytuacji przyglądał się mój tata. Leon położył mnie na moim łóżku, pocałował. Gdy nagle...
Thomas
Violetty i Leona nie było na większości lekcji. Ciekawe co się stało. Oby się nie zeszli. O swoich podejrzeniach powiedziałem Ludmile. Ona zmartwiła się podobnie jak ja. Powiedziała, że Leon nie zasługuje na to, by być szczęśliwy. Wygląda na to, że będziemy musieli wymyśleć nowy plan.
Violetta
Nagle do mojego pokoju wszedł tata. Był bardzo zdenerwowany.
-To ja już może pójdę- odparł Leon.
-Nawet nie próbuj! Siadaj. A teraz natychmiast mi wyjaśniać, co to ma znaczyć! Violetta jak ty wyglądasz?
-Moje ubrania są mokre, więc Leon dał mi swoją koszulę.
-Jak to mokre, Violetta?! Co ty robiłaś?
-Nie ważne. To moja sprawa!
-Leon natychmiast wyjdź! Muszę porozmawiać z córką.
-To do zobaczenia Violetto- Leon wyszedł.
-Tato jak ty możesz tak traktować Leona?! Gdyby nie on, już więcej byś mnie nie zobaczył. Może nawet by było lepiej.
-Violetto, o czym ty mówisz?!
-O tym tato, że gdyby nie Leon utopiłabym się! Ale ty masz to pewnie gdzieś. Masz gdzieś moje zdanie, dlatego ciągle muszę cię okłamywać! Bo nie pozwalasz mi spełniać marzeń!- wybuchnęłam płaczem.
-Violetto, nie płacz. Co przede mną ukrywasz?
-Tato, chodzę do Studia 21 szkoły muzycznej uczę się tam tańczyć i spiewać. A teraz pewnie będziesz na mnie krzyczał i zakażesz mi chodzić do szkoły prawda?
-Nie Violetto, ale proszę mów mi o takich rzeczach. A tak po za tym dlaczego się topiłaś?
-Przez moją głupotę tato- przytuliłam go- i gdyby nie Leon, nie byłoby mnie już tu z tobą.
-Będę musiał go przeprosić, ale teraz Violetto chodź na obiad.
-Tylko tato jest pewien problem. Jestem cała odrętwiała. Nie mogę się ruszyć.
-To dlatego Leon cię tu przyniósł na rękach?
-Tak.
-No to córciu chodź na ręce, zaniosę cię do kuchni- tata zaniósł mnie do kuchni i posadził na krześle. Na szczęście mogłam ruszać rękami. Po obiedzie jakoś doczołgałam się do swojego pokoju. To dziwne. Cały czas czułam, że ktoś mnie obserwuje, jednak gdy odwracałam się, nikogo nie było. Zaczęłam pisać w pamiętniku. W pewnej chwili coś jakby przemknęło obok mnie wywołując dużo wiatru. Powiew wiatru otworzył mi pamiętnik na stronie, w której...
-------------------------------------------------------------------
Na dzisiaj to wszystko mam nadzieję, że wam się podoba
Konstancja :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz