sobota, 13 lipca 2013

Rozdział XI

Leon

Obudziłem się na łóżku, w swoim pokoju. Spróbowałem sobie przypomnieć, co się stało. Poszedłem po Violettę, zobaczyłem, jak całuje się z Thomasem, wróciłem do domu, zadzwoniła Fran, a ja nie poszedłem do Violi, tylko położyłem się spać. O matko, co to był za sen. Jestem cały mokry. To chyba wszystko, ale chwila... Viola jest w szpitalu. Muszę do niej jechać!

Violetta

Gdzie ja jestem? Ktoś trzyma mnie za ręke, to pewnie Leon. Zaraz, chwila... Thomas? Co on tu robi? Gdzie jest Leon? Nie przyszedł? Myślałam, że mu na mnie zależy. Zaczęłam płakać, było mi źle. Dlaczego go tu nie ma? Ja go teraz potrzebuje.
-Violuś nie płacz, jestem tu. A ty Thomas wynocha!
Thomas uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
-Leon? Ojej przepraszam. Przeze mnie nie było naszej pierwszej randki.
-Nic nie szkodzi. A tak w ogóle, dlaczego jesteś w szpitalu?
-Czekałam na ciebie i przyszedł Thomas. Chciał ćwiczyć piosenkę na zajęcia z Angie. Ja mu powiedziałam, że nie, bo jestem zajęta. Ale on mnie nie słuchał. Zaczęłam się na niego wydzierać. I nagle dostałam duszności. I zemdlałam. Tak się cieszę, że tu jesteś.
-Więc może nasza randka odbędzie się jutro, o tej samej godzinie?
-Okey.
-Violu, to ja teraz pójdę się zapytać lekarza, kiedy będziesz mogła wyjść ze szpitala.

Leon

Podszedłem do jednego z lekarzy.
-Panie doktorze, kiedy Violetta Castillo będzie mogła wyjść ze szpitala.
-Prawdopodobnie jeszcze dzisiaj. Ale jest pewien problem. Stwierdziliśmy u niej dość rzadką chorobę, która polega na tym, że jak się denerwuje, dostaje duszności. Musi brać leki na uspokojenie i nie denerwować się, bo może to się źle skończyć.
-Rozumiem. Czy mogę już z tąd zabrać Violę.
-Dobrze.
Zawiozłem Violę do domu. Wytłumaczyłem jej tacie, na co Violetta jest chora i jakie leki musi stosować. Pożegnałem się z Violą i poszedłem do domu.

Violetta

Jestem chora. Mam się nie denerwować. Przecież to nie możliwe! Mój ojciec ciągle kąplikuje mi życie, a współlokator zachowuje się jak.... jak.... No jak nie wiem co! Fede jst naprawdę dziwny. Nie schodzi na żadne posiłki, z pokoju wychodzi tylko, gdy musi iść do szkoły. Ehh, dobra napiszę coś w pamiętniku i idę spać. Drogi pamiętniku. Dzisiejszy dzień był naprawdę zwariowany. Moja randka z Leonem nie udała się przez Thomasa. Byłam w szpitalu. Okazało się, że nie mogę się denerwować, bo mogę się nawet udusić. Jutro mamy z Leonem randkę, mam nadzieję, że nic nam jej nie zepsuje. Ojej! Na śmierć zapomniałam! Jutro wieczorem przychodzą do mnie dziewczyny. Urządzamy sobie babski wieczór. Zdałam sobie sprawę, że przez te wszystkie ostatnie wydarzenia nawet nie rozmawiałyśmy. No cóż to chyba tyle. Teraz idę spać. Dobranoc.

-------------------------------------------------------------------------------
To wszystko na dzisiaj. Rozdział XII będzie tylko dla Leonetty, zaś XIII dla babskiego wieczoru. 

Konstancja :*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz